Zadzwoń 505 300 813
Na początku większość ludzi chce jednego: szybkiego dowodu. Czegoś, co da spokój już dziś wieczorem. Żeby nie wracała ta sama myśl, ten sam wstyd, ta sama kłótnia, ten sam ciężar w klatce piersiowej. To naturalne. Gdy boli, umysł szuka potwierdzenia, że ból ma sens — że nie siedzisz w gabinecie „dla rozmowy”, tylko po realną zmianę.
Tyle że terapia rzadko daje efekt jak tabletka przeciwbólowa. Częściej działa jak rehabilitacja po urazie: czasem boli, zanim przestanie boleć. Czasem przez chwilę czujesz więcej, zanim poczujesz się lepiej. I to jest pierwszy paradoks, który warto przyjąć bez lęku: terapia może działać, nawet jeśli na pewnym etapie nie czujesz ulgi.
Bo działanie terapii nie polega na tym, że znikają emocje. Polega na tym, że emocje przestają rządzić Tobą.
Najbardziej wiarygodny znak, że terapia działa, jest mały i prawie niezauważalny. To chwila między bodźcem a reakcją. Kiedyś było: wiadomość, cisza, spojrzenie, krytyka, podejrzenie — i natychmiast impuls. Od razu kontrola. Od razu złość. Od razu wycofanie. Od razu „w porządku, nic się nie stało”, choć w środku wszystko się paliło.
A potem, któregoś dnia, dzieje się to samo… i Ty robisz pauzę. Nie dlatego, że „masz silną wolę”. Dlatego, że Twój układ nerwowy uczy się nowej ścieżki. Zaczynasz rozpoznawać: „to mój stary automat”. I w tej pauzie mieści się nowa wolność.
Nie wygrywasz z emocjami. Zaczynasz je prowadzić.
Drugi znak jest jeszcze bardziej intymny: to, jak mówisz do siebie w głowie. Terapia działa, kiedy wewnętrzny komentator przestaje być prokuratorem.
Jeśli do tej pory w środku było: „przesadzasz”, „znowu zawaliłaś”, „nikt cię nie będzie chciał”, „jesteś żałosna”, „musisz się ogarnąć” — to terapia zaczyna wprowadzać nowe zdania. Nie na zasadzie cukierkowych afirmacji, tylko na zasadzie prawdy: „jest mi trudno, bo dotykam czułego miejsca”, „to ma sens, że reaguję lękiem”, „mogę o siebie zadbać bez karania siebie”.
To nie jest „miękkość”. To jest dorosłość.
To moment, w którym Twoje myśli przestają być wyrokiem.
Kiedy terapia działa, potrafisz powiedzieć: „on nie odpisał 3 godziny” — i zatrzymać się zanim dopiszesz: „na pewno mnie zdradza”, „jestem bezwartościowa”, „to koniec”. Zaczynasz widzieć, że umysł ma swoje ulubione scenariusze. Często uczył się ich latami. A terapia to nie walka z myślami, tylko nauka ich rozpoznawania.
Fakt jest faktem. Interpretacja jest hipotezą. I to rozróżnienie bywa jak wyjęcie zapalnika z granatu.
Wiele osób żyje na wahadle: albo zaciskają zęby i wytrzymują, albo wybuchają. Terapia działa, gdy między tymi skrajnościami powstaje trzeci sposób: granica spokojna.
To może brzmieć prosto, ale jest rewolucją: „nie zgadzam się”, „nie chcę”, „potrzebuję czasu”, „to mnie rani”, „na to nie ma mojej zgody”. Bez tłumaczenia się godzinami. Bez grożenia. Bez udowadniania. Bez poczucia winy, że jesteś „trudna”.
Granice są jak drzwi: nie po to, żeby odcinać, tylko po to, żeby decydować, kogo wpuszczasz i na jakich zasadach.
Ten punkt jest szczególnie ważny w terapii po zdradzie, w kryzysie relacyjnym, w trudnych domach rodzinnych i przy wychowaniu w atmosferze kontroli czy wstydu.
Terapia działa, gdy Twoja wartość przestaje zależeć od tego, czy ktoś Cię wybiera, czy ktoś Cię pożąda, czy ktoś Cię chwali, czy ktoś „nie odchodzi”. Zaczynasz rozumieć to głęboko, nie tylko intelektualnie: to, że ktoś zrobił coś raniącego, nie jest definicją Twojej wartości.
Zaczynasz wracać do siebie. Nie jako do „kogoś do poprawy”, tylko do domu.
Kiedy terapia działa, w relacji mniej jest policji, a więcej komunikatu. Mniej jest sprawdzania, a więcej proszenia. Mniej jest „zrób coś, żebym przestała się bać”, a więcej „jestem w lęku, potrzebuję kontaktu i konkretu”.
To duża zmiana, bo testy — choć bolesne — dają złudne poczucie kontroli. Rozmowa wymaga odwagi. Terapia uczy tej odwagi. I uczy też drugiej strony, jeśli pracujecie w parze: że odpowiedzialność, konsekwencja i transparentność są jedyną walutą odbudowy zaufania.
To jest dojrzały znak skuteczności: przestajesz traktować ulgę jako jedyny dowód postępu.
Oczywiście, że ulga jest ważna. Ale kiedy terapia działa, zaczynasz rozumieć: czasem celem sesji nie jest ulga, tylko zobaczenie prawdy. Czasem celem nie jest „żeby było miło”, tylko „żeby było uczciwie”. Czasem sesja ma Cię wzmocnić, a nie uspokoić.
I wtedy pojawia się nowa jakość: poczucie, że nawet jeśli dziś jest trudniej, Ty masz narzędzia. Że nie jesteś zdana na przypadek.
Czarna dziura to ten stan, kiedy jedna myśl pociąga drugą i nagle jesteś w środku własnego filmu katastroficznego. Terapia działa, gdy te stany są rzadsze, krótsze i mniej destrukcyjne.
Nie dlatego, że jesteś „twardsza”. Tylko dlatego, że nauczyłaś się wracać do ciała, do oddechu, do faktów, do granic, do kontaktu. To jest kompetencja, nie magia.
To jest najbardziej wzruszający moment w gabinecie: kiedy człowiek, który miesiącami funkcjonował w trybie „byle do jutra”, zaczyna mówić o pragnieniach. O tym, co lubi. O tym, co go ciekawi. O tym, jak chce żyć.
Terapia działa, gdy życie przestaje być listą obowiązków i bólu, a zaczyna mieć smak. Czasem ten smak wraca powoli. Czasem jakby nieśmiało. Ale wraca.
Nie zawsze. Czasem ból oznacza, że wreszcie dotykasz miejsca, które od lat było zamrożone. Że przestajesz sobie robić to, co robiłaś, żeby przeżyć. Że zaczynasz wybierać inaczej.
Terapia działa, gdy zamiast pytać: „czy już jest lepiej?”, zaczynasz pytać:
„czy ja już żyję bardziej po swojemu?”
Bo to jest prawdziwy cel terapii: nie idealna wersja Ciebie. Tylko Twoja wersja Ciebie — spokojniejsza, bardziej świadoma, bardziej wolna.
Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i poglądowy. Nie stanowi porady medycznej, diagnozy ani rekomendacji leczenia w rozumieniu przepisów prawa. Informacje zawarte w tekście nie zastępują konsultacji z lekarzem, psychologiem, seksuologiem lub psychoterapeutą ani indywidualnej oceny stanu zdrowia. W przypadku występowania objawów opisanych w artykule, ich nasilenia lub utrzymywania się, należy skonsultować się ze specjalistą. W sytuacjach nagłych (np. silny ból, uraz, krwawienie, objawy ogólne) należy niezwłocznie skontaktować się z pomocą doraźną. Autor nie ponosi odpowiedzialności za skutki wykorzystania treści artykułu bez konsultacji ze specjalistą oraz za decyzje podjęte na podstawie informacji w nim zawartych.
psycholożka kliniczna,
psychoterapeutka, seksuolożka,
psychotraumatolożka, coach, pedagog
terapeutka par i małżeństw
W gabinecie pracuję z tym, co najczęściej rozwala życie od środka: kryzysy w związku, zdrada, utrata zaufania, lęk, wstyd, trudności seksualne i skutki traumy. Otrzymasz ode mnie jasne ramy pracy, konkretne narzędzia i bezpieczną przestrzeń do zmiany –
Pracuję głównie Online
stacjonarnie • Warszawa (Tarchomin) •Nasielsk
Terapia traumy to bezpieczny proces, który pomaga uspokoić układ nerwowy, przepracować trudne doświadczenia i zmniejszyć objawy takie jak napięcie, flashbacki, koszmary, lęk czy odrętwienie. Krok po kroku odzyskujesz poczucie kontroli, granice i możliwość bycia w relacjach bez ciągłej czujności lub ucieczki.
Coaching to praktyczna, nastawiona na cel współpraca, w której porządkujesz priorytety, wzmacniasz motywację i przekładasz plany na konkretne działania w codzienności. Pomaga przełamać blokady, zbudować konsekwencję i wypracować nawyki, które realnie przybliżają Cię do zmiany w pracy, relacjach i samopoczuciu.
Terapia uzależnień to konkretna, wspierająca praca nad przerwaniem przymusu i odzyskaniem kontroli — bez zawstydzania, za to z jasnym planem działania i narzędziami na głód, nawroty i trudne emocje. Pomaga zrozumieć mechanizmy nałogu, odbudować motywację, relacje i codzienne funkcjonowanie, a także stworzyć trwały system trzeźwienia dopasowany do Twojego życia.
Terapia seksuologiczna to bezpieczna, dyskretna praca nad trudnościami w sferze seksualnej i intymnej – od spadku libido, bólu czy zaburzeń erekcji po wstyd, lęk, napięcie i problemy w relacji. Pomaga zrozumieć przyczyny, odbudować komfort i bliskość oraz znaleźć realne rozwiązania dopasowane do Twojego ciała, emocji i sytuacji życiowej.
Psychoterapia indywidualna to bezpieczna, poufna przestrzeń, w której krok po kroku rozumiesz siebie, swoje emocje i schematy reagowania oraz uczysz się skuteczniej radzić sobie z trudnościami. Pomaga odzyskać wpływ na życie, wzmocnić poczucie własnej wartości i budować bardziej spokojne, satysfakcjonujące relacje ze sobą i z innymi.
Terapia par to bezpieczna, prowadzona krok po kroku praca nad komunikacją, zaufaniem i bliskością – bez oceniania, za to z jasnymi zasadami i konkretnymi narzędziami do zmiany. Pomagam Wam zrozumieć, co naprawdę napędza konflikty, zatrzymuje raniące schematy i odbudować relację tak, żeby znów było w niej więcej spokoju, partnerstwa i czułości.
Copyright © Iwona Kraszewska-Konisiewicz 2026