Zadzwoń 505 300 813
Emigracja potrafi być jak test obciążeniowy dla związku. Nagle to, co w Polsce było „do ogarnięcia”, staje się ciężarem, który wchodzi między Was: stres, zmęczenie, obcy język, samotność, brak wsparcia, praca zmianowa, presja pieniędzy. I co najgorsze — często dzieje się to po cichu. Bez jednego wielkiego „wybuchu”.
Po prostu pewnego dnia orientujecie się, że:
rozmawiacie głównie o logistyce,
kłócicie się częściej i ostrzej,
częściej jesteście obok siebie niż ze sobą,
bliskość i seks znikają „bo nie ma kiedy”,
w domu nie ma ulgi, tylko kolejne napięcie.
Jeśli to czytasz i czujesz ukłucie w brzuchu — to nie jest „dramatyzowanie”. To jest sygnał, że Wasz związek wchodzi w tryb przetrwania.
I dobra wiadomość: to da się zatrzymać, zanim narosną żale, które potem trudno odkręcić.
Jeśli mieszkacie za granicą i chcecie terapii po polsku: prowadzę terapię par online dla Polaków na świecie. Bez pośredników i bez portali rezerwacyjnych — umawiacie się bezpośrednio ze mną. (Szczegóły na końcu artykułu.)
W Polsce mieliście coś, co działało jak amortyzator: znajomych, rodzinę, rutynę, znane miejsca, język, poczucie „wiem, co robię”. Po przeprowadzce ten bufor znika. Zostajecie sami. I nagle partner staje się jedyną bliską osobą, do której spływa całe napięcie.
To jest ogromna presja — zwłaszcza gdy oboje jesteście przeciążeni.
Nowe życie to setki drobnych decyzji i stresów: dokumenty, praca, mieszkanie, szkoła, lekarz, rachunki, transport. To codzienny „mikrostres”, który nie wygląda groźnie, ale wykańcza.
A kiedy człowiek jest zmęczony, nie ma siły na:
rozmowę z ciekawością,
dotyk,
bycie delikatnym,
seks,
naprawianie konfliktów.
Wtedy relacja nie pęka „bo miłość się skończyła”, tylko dlatego, że nie ma paliwa.
Często jedno z Was szybciej ogarnia język, pracę, urzędy. Drugie czuje się zależne, gorsze, niewidzialne. Albo odwrotnie: ktoś bierze wszystko na siebie i zaczyna czuć złość, bo „dźwiga sam”.
To nie jest wada charakteru. To jest typowy emigracyjny scenariusz, w którym łatwo o poczucie niesprawiedliwości.
Kiedy człowiek jest pod presją, wraca do automatyzmów: atakuje, krytykuje, zamyka się, ucieka w milczenie, udaje, że nic się nie dzieje. Emigracja nie tworzy problemów z niczego. Ona po prostu sprawia, że nie da się ich już „przykryć”.
Najczęstsza pętla, którą widzę u par:
jedna osoba naciska („rozmawiaj, wyjaśnijmy”),
druga ucieka („daj spokój, nie teraz”),
pierwsza naciska mocniej,
druga zamyka się bardziej,
obie czują się samotne, tylko na różne sposoby.
Kiedy ludzie są przeciążeni, mózg szuka ulgi. Szybkiej. Natychmiastowej. I wtedy partner staje się „przeszkodą” w odpoczynku: bo coś chce, bo coś mówi, bo ma potrzeby, bo patrzy. A to rodzi złość.
Jeśli coś dziś ma w Waszej relacji zostać, to właśnie to zdanie:
To nie jest walka o to, kto ma rację. To jest walka o odzyskanie poczucia bezpieczeństwa.
To zmienia wszystko. Bo kiedy nazwiecie to „końcem”, zaczynacie się bronić i atakować. A kiedy nazwiecie to „etapem”, można działać.
Zdanie startowe (naprawdę działa):
„Mam wrażenie, że emigracja nas przeciążyła. Nie chcę się z Tobą bić. Chcę, żebyśmy odzyskali spokój.”
Jeśli w domu są tylko rozmowy o pieniądzach, rachunkach i grafiku — związek staje się firmą.
Wprowadźcie dwie kategorie:
logistyka (kto co robi, plan tygodnia),
relacja (emocje, bliskość, potrzeby).
I nie mieszajcie ich w jednym zdaniu, bo to tworzy minę: „Dlaczego nie wyniosłeś śmieci? Ty już w ogóle mnie nie kochasz.”
Jeśli rośnie napięcie, wprowadzacie pauzę 20–40 minut. Bez dyskusji. Potem wracacie do tematu.
To chroni relację przed słowami, które zostają jak drzazgi:
„zawsze”
„nigdy”
„nie da się z tobą”
„to nie ma sensu”
Emigracja nie lubi „wielkich planów naprawy”. Emigracja lubi małe gesty, które są regularne:
6 sekund pocałunku na przywitanie,
10 minut herbaty bez telefonu,
1 spacer tygodniowo.
To brzmi banalnie. Ale bliskość wraca przez ciało i rytm, nie przez wykład.
Jeśli pojawia się którykolwiek z tych sygnałów, to „przeczekamy” zwykle kończy się tylko większą destrukcją:
kłótnie wracają jak bumerang i macie wrażenie „w kółko to samo”,
w domu jest chłód albo napięcie, które czujecie nawet w ciszy,
pojawia się pogarda (wyśmiewanie, docinki, lekceważenie),
jedno z Was już myśli o rozstaniu głównie po to, żeby poczuć ulgę,
seks i czułość zniknęły i nikt nie umie do tego wrócić,
doszła zdrada albo silne podejrzenia.
To jest moment, w którym terapia par działa najlepiej — bo jeszcze można odbudować, zanim relacja wejdzie w tryb „obronny” na stałe.
Wiele par próbuje rozwiązać kryzys rozmową w domu. Tylko że w domu zwykle nie ma struktury i szybko wracacie do tej samej pętli. Terapia par to nie jest „sędzia”. To jest proces, który:
zatrzymuje eskalację,
uczy mówić o potrzebach bez ataku,
odkrywa, co naprawdę stoi pod konfliktem (lęk, samotność, poczucie porzucenia, przeciążenie),
przywraca współpracę zamiast walki.
I tak — część ludzi szuka tego hasłami „terapia małżeńska online”, „terapeuta par online”, „psycholog dla par online”. Nazwa jest różna, sens jest ten sam: odzyskać relację, która przestała dawać oparcie.
Jeśli chcecie ruszyć z miejsca, zróbcie to prosto:
Napiszcie krótką wiadomość:
w jakim kraju mieszkacie,
czy jesteście w tej samej strefie czasowej,
z czym przychodzicie (2–3 zdania).
Dostaniecie ode mnie propozycję terminów dopasowanych do Waszej strefy czasowej.
Spotkanie odbywa się online.
Płatność: możliwa przez Revolut (po ustaleniu terminu dostajecie dane do płatności i krótkie zasady współpracy).
Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i poglądowy. Nie stanowi porady medycznej, diagnozy ani rekomendacji leczenia w rozumieniu przepisów prawa. Informacje zawarte w tekście nie zastępują konsultacji z lekarzem, psychologiem, seksuologiem lub psychoterapeutą ani indywidualnej oceny stanu zdrowia. W przypadku występowania objawów opisanych w artykule, ich nasilenia lub utrzymywania się, należy skonsultować się ze specjalistą. W sytuacjach nagłych (np. silny ból, uraz, krwawienie, objawy ogólne) należy niezwłocznie skontaktować się z pomocą doraźną. Autor nie ponosi odpowiedzialności za skutki wykorzystania treści artykułu bez konsultacji ze specjalistą oraz za decyzje podjęte na podstawie informacji w nim zawartych.
psycholożka kliniczna,
psychoterapeutka, seksuolożka,
psychotraumatolożka, coach, pedagog
terapeutka par i małżeństw
W gabinecie pracuję z tym, co najczęściej rozwala życie od środka: kryzysy w związku, zdrada, utrata zaufania, lęk, wstyd, trudności seksualne i skutki traumy. Otrzymasz ode mnie jasne ramy pracy, konkretne narzędzia i bezpieczną przestrzeń do zmiany –
Pracuję głównie Online
stacjonarnie • Warszawa (Tarchomin) •Nasielsk
Terapia traumy to bezpieczny proces, który pomaga uspokoić układ nerwowy, przepracować trudne doświadczenia i zmniejszyć objawy takie jak napięcie, flashbacki, koszmary, lęk czy odrętwienie. Krok po kroku odzyskujesz poczucie kontroli, granice i możliwość bycia w relacjach bez ciągłej czujności lub ucieczki.
Coaching to praktyczna, nastawiona na cel współpraca, w której porządkujesz priorytety, wzmacniasz motywację i przekładasz plany na konkretne działania w codzienności. Pomaga przełamać blokady, zbudować konsekwencję i wypracować nawyki, które realnie przybliżają Cię do zmiany w pracy, relacjach i samopoczuciu.
Terapia uzależnień to konkretna, wspierająca praca nad przerwaniem przymusu i odzyskaniem kontroli — bez zawstydzania, za to z jasnym planem działania i narzędziami na głód, nawroty i trudne emocje. Pomaga zrozumieć mechanizmy nałogu, odbudować motywację, relacje i codzienne funkcjonowanie, a także stworzyć trwały system trzeźwienia dopasowany do Twojego życia.
Terapia seksuologiczna to bezpieczna, dyskretna praca nad trudnościami w sferze seksualnej i intymnej – od spadku libido, bólu czy zaburzeń erekcji po wstyd, lęk, napięcie i problemy w relacji. Pomaga zrozumieć przyczyny, odbudować komfort i bliskość oraz znaleźć realne rozwiązania dopasowane do Twojego ciała, emocji i sytuacji życiowej.
Psychoterapia indywidualna to bezpieczna, poufna przestrzeń, w której krok po kroku rozumiesz siebie, swoje emocje i schematy reagowania oraz uczysz się skuteczniej radzić sobie z trudnościami. Pomaga odzyskać wpływ na życie, wzmocnić poczucie własnej wartości i budować bardziej spokojne, satysfakcjonujące relacje ze sobą i z innymi.
Terapia par to bezpieczna, prowadzona krok po kroku praca nad komunikacją, zaufaniem i bliskością – bez oceniania, za to z jasnymi zasadami i konkretnymi narzędziami do zmiany. Pomagam Wam zrozumieć, co naprawdę napędza konflikty, zatrzymuje raniące schematy i odbudować relację tak, żeby znów było w niej więcej spokoju, partnerstwa i czułości.
Copyright © Iwona Kraszewska-Konisiewicz 2026